| Zakopał psy żywcem | ||||
|
|
Do dwóch lat więzienia grozi mieszkańcowi Sosnowca za to, że żywcem zakopał psy w lesie pod Trzcianka. Sprawą zajęła się policja i wolontariusze Towarzystwa „Pogotowie dla Zwierząt. Mamę i szczeniaki udało się uratować od śmierci w męczarniach. Trafiły do schroniska dla zwierząt. Sprawcę tego bestialskiego czynu czeka wyrok w sądzie. W tym miejscu mieszkaniec Sosnowca zakopał szczeniaki. Zdarzenie miało miejsce w miniony piątek przed południem w lasach za wsią Rychlik w gm. Trzcianka. Właśnie tam na działce letniskowej wypoczywał 62-let-ni mieszkaniec Sosnowca. Przez kilka miesięcy opiekował się bezpańską kilkuletnią suczka a potem, kiedy urodziła szczeniaki, postanowił je zabić. Także psa, którego przygarnął. Na szczęście świadkiem tego zdarzenia był szwagier sprawcy i to on zawiadomił o tym fakcie policję. Szczeniaki były przysypane kilkaset metrów od posesji Kazimierza L. w lisiej norze. Nie mogły same wyjść na powierzchnię. Mama uwięziona kilka metrów dalej - w innym miejscu w ziemi. Mieszkaniec Sosnowca wrzucił ją do nory i zastawił wejście gałęziami. Psiak chciał się wydostać - lecz na próżno. Gałęzie nie dały jej możliwości wyjścia na wolność. Na Kazimierza L. doniósł jego szwagier. Całe szczęście. Okazał serce dla cierpiących zwierząt. Kiedy policjanci uratowali psią mamę, ta od razu rzuciła się i zaczęła odkopywać szczeniaki. Po chwili wydobyto cztwry dwutygodniowe maleństwa. Trzy z nich uśpili weterynarze, a jeden pozostał przy mamie. Trafił do schroniska dla zwierząt. - Stan fizyczny psa był bardzo dobry. Nie był zabrudzony - troszczył się o własne szczenięta. W tej chwili suczka jest bardzo zaborcza, nikogo do siebie nie dopuszcza, a uprzątnięcie kojca jest problemem - muszą to robić dwie osoby. Bardzo broni szczeniaka, jest czujna. Myślę, że to przejdzie, kiedy malec zrobi się bardziej samodzielny. Przyzwyczai się i potraktuje budę jak własny dom - mówił w wywiadzie dla Telewizji Polskiej pracownik schroniska. Kilkuletnia suczka jest obecnie bardzo wystraszona i przebywa w schronisku. Przez najbliższe tygodnie suczka przebywać będzie w bezpiecznym miejscu. Potem o jej losie zadecyduje sąd. Ten sam sąd zajmie się Kazimierzem L., który przyznał się do chęci zabicia zwierząt. Wolontariusze Towarzystwa „Pogotowie dla Zwierząt" z Trzcianki boją się jednak, że wyrok dla opiekuna psa może być zbyt mało surowy. Miłośnicy zwierząt apelują, aby w przypadku ślepych miotów zgłaszać się w lecznicach. Lekarze weterynarii mogą uśpić jeszcze niewidome szczeniaki w sposób humanitarny. Wolontariusze organizacji niosących pomoc zwierzętom interweniują w podobnych przypadkach nawet kilkanaście razy dziennie. Ta
3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved." |






