Zabił psa na oczach dziecka.
Wpisany przez Administrator    Wtorek, 30 Czerwiec 2009 16:20    PDF Drukuj Email


Kacper Witkowski wbiegł do domu. Nie mógł złapać oddechu. - Pan chwycił mojego psa za nogi Strzaskał nim o słup energetyczny i ten duży kamień - szlochał mamie w rękaw. Kilka godzin później policja zabrała martwe zwierzę i zajęła się mieszkańcem Młynkowa. Grozi mu wysoka grzywna i kara dwóch lat więzienia.

   Państwo Witkowscy z Młynkowa w gm. Połajewo przygarnęli bezdomnego kundelka aż z Lubasza. Opiekowali się nim wszyscy: dorośli ale przede wszystkim ich pięcioletni syn Kacper. - Kilka dni temu pytałam weterynarza czy czasami nie czas aby go zaszczepić - tak bardzo go kochaliśmy - mówi właścicielka. Pupil otrzymał imię „Rok-sio". Mieszkał kilkanaście metrów od domu - w szopce. Miał w niej wyciętą dziurę i choć przebywał na łańcuchu - często wychodził na spacery. Nie inaczej było w miniony    piątek    wieczorem. Około  godz.  21   pięciolatek wyszedł z nim na spacer.



Pięcioletni Kacper pokazuje miejsce gdzie Zbigniew S. zabił jego psa.

Skory do zabaw
    Na drodze w Młynkowie piesek chciał się bawić. Z gospodarstwa Józefa Bednarka wyleciał kurczak. Pies chwycił go i zaczął z nim biec. - Niósł go dla zabawy. Nic mu nie zrobił. Z kotami też się bawił - mówi malec. Zdarzenie widziało kilka osób, które znajdowały się na ławce przy pobliskim sklepie spożywczym. Nagle jedna z nich - Zbigniew S. postanowił pobiec za „Roksiem". Nie pomogły prośby mieszkańców aby się opanował. Chwycił zwierzę i zaczął uderzać nim o pobliski betonowy słup elektryczny a potem o duży kamień. Zwierzę nie miało szans. - Powiedział tylko: K...... ja mu dam za kurczaka. I patrz pan... kurczak żyje a pies nie żyje - komentuje mieszkanka, która obserwowała zajście. Chłopiec przybiegł do rodziców. - Pan chwycił mojego psa za nogi i trzaskał nim o siup energetyczny i ten duży kamień - szlochał mamie w rękaw. Cały trząsł się z nerwów. Jego mama poszła zobaczyć na podwórko. Pies leżał już martwy. Z relacji świadków usłyszała, że sąsiad trzaskał tym psem o kamień i o słup - raz w jedną stronę, raz w drugą. - Co on mu zrobił takiego, że go zabił? - pytała mieszkańców wsi?



Pies wziął w pysk kurę, która wyszła na drogę z gospodarstwa Józefa Bednarka.

Pozoracja pogryzienia?
    Zbigniew S. zniknął z ulicy. Niektórzy mówią, że miał wstąpić do jednego z gospodarzy i prosić go o nóż - miał podobno zamiar poranić się - by potem zgonić na psa, że ten go poszarpał. Nic z tego jednak nie wyszło. Wezwana na miejsce zdarzenia  policja przesłuchała świadków i właścicieli psa. Wykonano fotografie miejsca zdarzenia. Zwierzę zabrali do badań lekarze. Wczoraj opinia na temat obrażeń jakich doznał pies trafiła do czarnkowskich policjantów. Wiadomo, że mężczyznę czeka wysoka grzywna i kara pozbawienia wolności. Proces odbędzie się za kilka miesięcy. Obecnie prokuratura kompletuje dowody winy a policjanci przesłuchują kolejnych świadków i biegłych.

 Uciekał przed dziennikarzem
    Próbowaliśmy porozmawiać ze sprawcą - Zbigniewom S. Niestety kiedy zobaczył obiektyw aparatu - trzasnął drzwiami i uciekł. Dopiero po chwili (po namowie rodziny) zszedł i zgodził się aby zadać kilka pytań. -On się nie przejmuje tym co zrobił. Zaraz po tym jak zabił psa - mówiłam do niego, że przecież za taki czyn czeka ciebie wiezienie. On powiedział mi tylko, że może to i dobrze, bo w zakładzie karnym dadzą mu jeść i pić -     mówi inna mieszkanka wsi.
 
AP

Krótka rozmowa ze Zbigniewem S.

Dlaczego zabił pan psa?
Bo on kłusował...
Kłusował? Przecież prawie cały dzień przywiązany był na łańcuchu przy szopce...
Nieprawda. Biegał po wsi i kradł zwierzynę. Sąsiedzi gonili go wiele razy...
Aby im nie wyrządzał szkód?
Tak.
A którzy to sąsiedzi, bo rozmawiałem z wieloma i nikt nie potwierdza Pana słów?
Nie powiem którzy.
Ludzie wołali do pana aby pan zostawił tego psa w spokoju, bo on nic Panu nie zrobił.
Nie słyszałem jak wołali.
Dlaczego zabił pan psa w tak bestialski sposób i to na oczach dziecka?
Niepotrzebnie to zrobiłem. Teraz będę musiał za głupotę płacić.
A przeprosił Pan chociaż dziecko i jego rodziców?
A za co mam przepraszać. Nie wiedziałem, że to ich pies...

 Moim zdaniem

Zdawałoby się, że cywilizowanym ludziom nie trzeba tłumaczyć rzeczy oczywistych. Okazuje się, że pogadanki o zwierzętach i ich prawach, jakie przeprowadzali członkowie Towarzystwa „Pogotowie dla Zwierząt" wśród dzieci, miały złego adresata. Dzieci wiedziały, że zwierzę odczuwa, że umie się cieszyć, ale może się też bać. Zdawały sobie sprawę, że koń czy krowa bywają głodne i też potrzebują schronienia przed zimnem. Nie zaskoczyło ich też, że zwierzęta mają swoje prawa. Tej elementarnej wiedzy nie posiadają niektórzy dorośli. Bo czy pomyślał pan, Zbigniewie S. że istota, którą trzaskałeś o kamień, chroniona jest ustawą?
Sprawcy mordu psa jest przykro. Nie dlatego, że zrozumiał, że nie można zabijać zwierząt. Żałuje, że będzie teraz musiał ponieść karę. Niektórzy mieszkańcy Młynkowa zapytani przez dziennikarzy Tygodnika Noteckiego - nie mieli wątpliwości tylko co do tego, że niepotrzebnie mężczyzna zabił psa na oczach dziecka. Dla samego zabicia wyrażali zrozumienie(!) W końcu pies to pies i może wkurzyć człowieka. Ciemnogród rządzi się bezlitosnymi prawami. Nieskażoną reakcję przejawił tylko pięcioletni chłopiec. I powinniście uwierzyć dziecku, gdy krzyczy, że król jest nagi...

Beata Maciejewska

Komentarze
Dodaj nowy Szukaj
Napisz komentarz
Nick:
E-mail:
 
Tytuł:

3.26 Copyright (C) 2008 Compojoom.com / Copyright (C) 2007 Alain Georgette / Copyright (C) 2006 Frantisek Hliva. All rights reserved."